Witamy w naszej czytelni

Cele apologetyki


Cele apologetyki.


Apologetyka to obrona wiary. Naszym zadaniem jest zajmować się nią. Biblia to nakazuje. Trzy powyższe zdania to truizmy. Może jednak lepiej powiedzieć, że są one pewnego rodzaju generalnymi regułami i jako takie wymagają relatywizacji - umieszczenia w odpowiednim kontekście. Przecież ludzie, którzy są apologetami, są nimi na konkretnym wycinku rzeczywistości. Nie chodzi przy tym o enumeratywny katalog dziedzin, aspektów, w których bronimy wiary. Formułowanie owego wyliczania jest niecelowe z prostej przyczyny - wydaje się trudno osiągalne, jeżeli nie niemożliwe. Chociaż nie można określić wszystkich przejawów, w których apologetyka może wystąpić, wypada chyba pokusić się o sformułowanie celów apologetyki. Tutaj sprawa jest o tyle łatwiejsza, o ile prostsze wydaje się wyliczenie pewnych zamierzeń apologetyki. O tym, że takowe istnieją nie trzeba chyba nikogo przekonywać - jeżeli apologetyka nie miałaby dążyć do realizacji pewnych założeń, zajmowanie się nią byłoby pozbawione większego sensu. I znowu naszym zamiarem nie jest ogarnięcie wszystkiego. Jednakże kilka - najważniejszych chyba - celów wymaga wyliczenia i opisania, i dlatego zajmiemy się: 1. Ewangelizacją 2. Systematyzacją 3. Promowaniem światopoglądu chrześcijańskiego. Ad.1 Ewangelizacja - można by powiedzieć, że jest to cel oczywisty i nadrzędny. Nie sposób odmówić słuszności temu stwierdzeniu, nie stanowi to jednak przeszkody w bliższym zajęciu się tym tematem. Bardzo często myślimy, że ewangelizacja powinna opierać się na uczuciach. Być może wynika to ze świadomości faktu, że ludzie nie zawsze (by nie rzec prawie nigdy) postępują logicznie i konsekwentnie. Nie można jednak wykluczyć istnienia drugiej grupy ludzkości. Jeżeli przekonywująco umotywujemy im, na przykład, różnice między kreacją a ewolucją i prawdę tej pierwszej, to chcąc zachować miano konsekwentnych, powinni uznać istnienie Boga. Nie jest to zły początek. Przykłady i sytuacje można mnożyć, nie jest to jednak naszym celem. Chciałbym jednak, z całą stanowczością podkreślić, że nie można sprowadzać poznania Boga do intelektualnego zadania. Nie wszyscy mają taki sam intelekt, a Biblia zakłada, że każdy może poznać Boga i ma w tym równe szansę (por.1Tym.2,4). Serce zawsze musi iść przed rozumem i tylko ono może sprawić, że uwierzymy. Ad.2 Systematyzacja - chodzi tutaj o systematyzację stanu badań na dany temat, w konkretnej dziedzinie. Posłużmy się przykładem, który będzie pomocny w objaśnieniu tego, co mamy na myśli. Przypuśćmy, że ktoś zajmuje się wiarygodnością pism Nowego Testamentu. Prowadzi odpowiednie badania, odbywa podróże do Ziemi Świętej, porównuje manuskrypty - słowem dokonuje wszelkich stosownych czynności. I jego praca jasno wykazuje, że Nowy Testament jest absolutnie godny zaufania. Nawiasem mówiąc, dla nas - ludzi wierzących - nie jest to znowu taka wielka rewelacja, ale też nie musi być - my prawdziwość i zgodność Nowego Testamentu przyjęliśmy wiarą. Następnie ów badacz publikuje wyniki swojej pracy i mogą one być przyczyną wielorakich korzyści. By wymienić tylko kilka: a) nasza wiara ulega wzmocnieniu - możemy znaleĽć dla niej historyczny kontekst. b) nie musimy sami szukać - brzmi to trochę oportunistycznie, jednakże i tak, i tak opieramy się na tym, co napisali, względnie powiedzieli inni. Nie ma w tym nic złego, pod warunkiem, że nie czujemy się zwolnieni od wszelkiej aktywności i tylko biernie przejmujemy efekty pracy innych. c) niewierzący może dostać w swe ręce systematyczny wykład na temat Nowego Testamentu - jak bumerang wraca ewangelizacja z punktu pierwszego, jednak ukazana w innym kontekście. Wydaje się, że ten przykład ukazuje potrzebę i wartość systematyzowania myśli chrześcijańskiej, przejawiającej się zresztą na wielu różnych płaszczyznach. Ad.3 Promowanie chrześcijańskiego światopoglądu. Bardziej wyczerpującą definicję apologetyki znajdujemy w "Słowniku Wyrazów Obcych" Władysława Kopalińskiego: Apologetyka - "obrona, usprawiedliwienie, wywyższenie zasad, przekonań, zwłaszcza dogmatów wiary chrześcijańskiej". Od czasów Oświecenia chrześcijanie coraz bardziej wycofują się z szeroko rozumianej nauki. Ewolucja nie jest teorią, ale punktem wyjścia do dalszych rozważań. Eutanazja i aborcja zdobywają sobie więcej i więcej zwolenników. Rozwody są na porządku dziennym. Zakończmy może tę smutną wyliczankę. Wydaje się, że nie możemy być usatysfakcjonowani naszymi odmiennymi poglądami, jeżeli są one głoszone tylko w naszym - wąskim przecież - gronie. Wierzący lekarze powinni postępować zgodnie ze swoim sumieniem, ale też być gotowi do uzasadnienia (obrony?!?) swoich poglądów. Zapewne wszyscy uczestnicy Akademii Myśli Chrześcijańskiej zapamiętali apel trójki młodych lekarzy w sprawie eutanazji i skutki jakie przyniósł. Powinniśmy pamiętać, że zasady zawarte w Biblii nie są naszą prywatną sprawą, o której nie powinniśmy wspominać, jako o politycznie niepoprawnej. Biblia nie obiecuje, że będzie lekko, łatwo i przyjemnie; mówi natomiast o krzyczących kamieniach...Wydaje się, że to przykładowe wymienienie celów apologetyki uzasadnia nasze zainteresowanie się nią. Każdy z nas, bez względu na profesję, może być apologetą. I wcale nie trzeba znać się na wszystkim. Czasy omnibusów minęły już dawno temu. Tak, jak nowoczesna nauka polega na skoncentrowaniu badań i wysiłków na jednym, małym aspekcie, tak my, ludzie wierzący, możemy (powinniśmy?) przyjąć jeden fragment, któremu się poświęcimy. Czy będzie to filozofia, czy biologia, socjologia, medycyna to zależy tylko od nas i od naszych zdolności, którymi obdarzył nas Bóg. Oby Jego łaska i pomoc była przy nas we wszystkim, czym obecnie i w przyszłości będziemy się zajmować.



Adam Mariuk


Artykuł ten ukazał się w Trybunie Akademii Myśli Chrześcijańskiej,wydanej przez Chrześcijańskie Stowarzyszenie Akademickie w 1998 roku.Copyright (c) 1998 by Adam Mariuk

Metanoia czy metonimia


Metanoia czy metonimia?


W Santa Fe, pewien człowiek zadzwonił do gazety New Mexican i poprosił, aby wycofano jego ogłoszenie o zaręczynach. Kiedy redaktor oświadczył, że numer poszedł już do druku, mężczyzna po chwili zastanowienia odpowiedział: "No cóż, w takim razie ożenię się..." Człowiek jest zdolny do zmiany zdania, a nawet poglądów. Taki już jest astmatyk (Homo sapiens). I nie jest to cecha wyłącznie współczesnego umysłu. Chociaż wiek komunikacji, masmediów, a równocześnie intelektualnej i duchowej pluralizacji sprzyja gwałtownym modyfikacjom, czy nawet synkretyzmowi poglądów, to jednak sama idea przemiany poglądów jest tak stara jak człowiek. Pierwsza zmiana poglądów nastąpiła w Edenie. Od owej pierwszej rozmowy teologicznej ("teologia" rozumiana jako rozmowa o Bogu), człowiek niezmiennie dziedziczy skażony światopogląd. Generalizując można powiedzieć, iż człowieka od zwierząt odróżnia fakt posiadania duszy i możliwości myślenia. Zatem należałoby się spodziewać na kartach Biblii dużego nacisku nie tylko na metafizyczną relację z Bogiem, ale także na sposób myślenia. Czy jednak relacja z Bogiem (wymiar wertykalny) z jednej strony, a myślenie (wymiar horyzontalny) z drugiej, są dwiema zupełnie różnymi płaszczyznami, bez punktu konwergencji? A może światopogląd nie jest związany z duchowością? Jakie skutki miała zmiana światopoglądu pierwszych ludzi? Jaki rezultat przynosi nawiązanie relacji z Bogiem we współczesnym świecie? Nie sposób na powyższe pytania odpowiedzieć bez konfrontacji z Biblią. Warto zatem prześledzić, co mówi Stary i Nowy Testament na temat ludzkiego umysłu i myślenia. Jednocześnie należy spróbować odpowiedzieć na pytanie o zależność powyższego z duchowością, czy wręcz z nawróceniem w rozumieniu nowotestamentowym. Czy teza o zmianie myślenia w momencie upadku człowieka jest do przyjęcia? Większość Chrześcijan zgodzi się, że Bóg z pewnością stworzył człowieka doskonałego. Do takiego wniosku można dojść analizując pierwszy rozdział Genesis: człowiek został stworzony na obraz Boga; co więcej, gdy Bóg spojrzał na stworzenie, w tym na człowieka, było to wszystko bardzo dobre. Również umysł był doskonały. A jaka była relacja człowieka z Bogiem? Doskonała! Człowiek i Bóg żyli w doskonałej, duchowej harmonii. Następuje upadek i Bóg wygania ludzi z Edenu. Kontakt duchowy z Bogiem został zerwany. A myślenie? Człowiek stał się doskonalszy, podobny do Boga - poznał dobro i ... Właściwie jeden gryz owocu i człowiek znający tylko dobro poznał zło. Co Bóg na to? Kiedy Bóg zobaczył, że myśli człowieka są ustawicznie złe, żałował że go stworzył (Gen.6,5-6). Zerwanie społeczności z Bogiem było jednocześnie zmianą myślenia, zmianą całego światopoglądu. Bóg jest zainteresowany myśleniem człowieka (Ez.11,5) i zdając sobie sprawę z upadku tej integralnej części człowieka, obiecuje mu nowe serce i nowego ducha (Ez.11,19) i dopiero jako rezultat tego, ludzie (w tym przypadku Izrael) "będą mi ludem, a Ja będę im Bogiem" (Ez.11,20). Reasumując można stwierdzić, że myślenie, a więc i zmiana myślenia (nowe serce) jest bezsprzecznie i nierozwiązalnie powiązane z relacją człowieka do Boga. Skoro, jak zostało wykazane powyżej, relacja z Bogiem jest związana z myśleniem, nasuwa się pytanie, co współczesny człowiek może zrobić, aby posiąść myślenie zgodne z Bożym zamiarem? Punktem wyjścia niech będzie nawiązanie kontaktu z Bogiem (Jan.3,3), powszechnie zwane nawróceniem. I już w tej nazwie kryje się aluzja do przemiany, jaka musi nastąpić w człowieku. Zdając sobie sprawę z tego, co Bóg zrobił, aby odkupić, usprawiedliwić, odnowić człowieka, nie należy zapominać o odpowiedzialności samego człowieka. Przede wszystkim jest to upamiętanie. W Nowym Testamencie użyto dwóch słów na oddanie idei upamiętania:1. metanoia (od metanoeo) - podstawowym znaczeniem tego słowa jest "zmiana umysłu". Prymarnym elementem tego terminu jest sfera intelektualna, choć nie wyklucza ona elementów emocjonalnych.2. metamelomai - to słowo oznacza upamiętanie w postaci żałowania za niewłaściwe postępowanie. Przykładem zastosowania słowa metamelomai jest Judasz (Mt.27.3-5). On żałował wydania Jezusa, ale to było wszystko, na co go było stać. Stać go było jeszcze na jedną rzecz - poszedł i powiesił się.Wracając do pierwszego słowa. Metanoia to zmiana myślenia, światopoglądu, sądów, a co za tym idzie, również działania. O owej zmianie Nowy Testament mówi zarówno negatywnie, jak i pozytywnie. Negatywne odwrócenie się dotyczy martwych uczynków (Hebr.6,1), pozytywne - zwrócenie się do Boga (Dz.20,21). Czego wymaga od człowieka metanoia? WyobraĽmy sobie sytuację człowieka, który otrzymał diagnozę: z powodu nadużywania alkoholu pańskie nerki, wątroba i serce nie będą już długo pracowały. Pacjent na to: rozumiem i żałuję, że piłem alkohol. Co mam teraz zrobić? Na to lekarz: jedyną nadzieją jest transplantacja wątroby, nerek i serca. Teraz wszystko zależy od reakcji pacjenta. Jeżeli uzna on, że jednak nie jest z nim tak tragicznie i wystarczy, że przestanie pić, umrze. Co pomogło, że żałował? W tym tkwi różnica między słowami: metamelomai a metanoia. Tak więc musimy zmienić pojmowanie nas samych. Nie tylko zdać sobie sprawę z upadku naszego umysłu, ale również z potrzeby zmiany, potrzeby ustawicznego nakierowywania myśli. Interesującą jest obserwacja, iż metanoia przeważnie występuje w połączeniu ze słowem "wiara" (Dz.20,21). Odwrócenie umysłu nie jest warunkiem otrzymania zbawienia, gdyż nie można na nie w żaden sposób zasłużyć. Dlatego metanoia jest uzupełniana wiarą, wiara natomiast jest związana z odwróceniem umysłu. Czasownik metanoeo "odwracać, upamiętać, zmieniać myśli" występuje 34 razy w NT i 34 razy jest w stronie czynnej. To my jesteśmy odpowiedzialni za zmianę naszego myślenia. Błędem byłoby przeświadczenie o jednorazowym akcie przemiany umysłu. Metanoia powinna mieć miejsce każdego dnia (por. Obj.2,5.16.21; 3,3). To powinien być powtarzalny proces upodabniania się w myśleniu do Jezusa. Człowiek pozostaje pod wpływem myślenia rodem spod drzewa poznania dobra i zła do momentu metanoi. Wprawdzie, jak już zostało zauważone, nie jest możliwy powrót do nieskażonego, doskonałego umysłu sprzed upadku, jednakowoż właśnie dzięki metanoi człowiek zbliża się do pierwowzoru umysłu, jakim obdarzył Bóg rodzaj ludzki. Jeżeli jednak metanoia nie nastąpi, wszelka modyfikacja czy nawet adaptacja do chrześcijańskich standardów okaże się zmianą etykietek czy nazwy. Pod pozorem przemiany umysłu oszukujemy siebie i innych (bo Boga nie) adaptacją - zmianami zewnętrznymi. Wtedy zamiast metanoi jest metonimia.



Grzegorz Turkanik


Artykuł ten ukazał się w Trybunie Akademii Myśli Chrześcijańskiej.

Intelektualna kastracja


Intelektualna kastracja?


Czy człowiek w momencie nawrócenia, aby stać się prawdziwym chrześcijaninem, musi popełnić intelektualne samobójstwo? Czy sola fide wyklucza myślenie albo przynajmniej go nie wymaga? Taką indagację przeprowadza wielu myślących ludzi, zanim podejmą decyzję zawierzenia Bogu. W związku z powyższym istotnym jest, aby chrześcijanie, którzy mają być solą i światłem, byli ucieleśnieniem biblijnego podejścia do rozumu i myślenia. Może być to szczególnie ważne w okresie, gdy indoktrynacja religijna przyjmuje najróżniejsze formy - z eliminacją własnego myślenia na czele. Innymi słowy, czy człowiek, który wierzy, powinien myśleć? Z podobnym problemem borykali się chrześcijanie na przestrzeni wieków. Przeplatały się wówczas dwa ekstremalne stanowiska: jedno, uznające tylko wiarę, negowało intelekt (np. fideizm), drugie gloryfikowało umysł kosztem wiary. Przykładem drugiego stanowiska był gnostycyzm, który traktował gnozę jako sposób osiągnięcia zbawienia. Korelacja wiary i umysłu istnieje w powiązaniu z nawróceniem, gdyż myślenie jest potrzebne do zrozumienia tego, w co się wierzy, aby wiara nie była skokiem w ciemność. Warto zauważyć, iż sam Zbawiciel otwierał swym uczniom umysły, aby rozumieli, w co wierzą (Łuk.24,45). Co więcej, Syn Boży przyszedł i dał nam rozum, abyśmy poznali Tego, który jest prawdziwy (1Jn.5,20). Nie ulega wątpliwości, iż zbawienie jest z wiary, a nie z wiary + rozum. Gdyby zbawienie wymagało logicznego myślenia i inteligencji, zaprzeczyłoby to uniwersalności zbawienia. Jednakowoż właśnie dzięki rozumowi (w oparciu o objawienie) możemy poznać Boga, zaufać Mu i nie być obcymi, ale domownikami Boga. Używanie umysłu spełnia wielką rolę w życiu wierzącego człowieka. Można by posłużyć się przykładami osób z Nowego Testamentu, które to praktykowały: Pan Jezus, Łukasz, Apostoł Paweł (wymieniając tylko kilku). Wykorzystywali oni swoje umiejętności intelektualne dla Bożej chwały. Zacznijmy od Pana Jezusa. Już od dzieciństwa charakteryzował się On wielką inteligencją (Łuk.2,47.52). Kiedy czytamy zapisane w Ewangeliach słowa Jezusa, widzimy spójne, głębokie, nierzadko skomplikowane wypowiedzi w formie przypowieści, porównań czy teologicznych dysput. Podobnie ma się sprawa z apostołem Pawłem. Był człowiekiem niebywale wykształconym "u stóp Gamaliela" i dlatego mógł dyskutować, argumentować i rozprawiać z ludĽmi (por. Dz.Ap.17,2-3;18,28). Często słowa Pawła nie były intelektualnie łatwe i powodowały błędną ich interpretację. O takiej sytuacji czytamy w 2 liście Piotra: Tak też mówi we wszystkich listach, gdzie o tym się wypowiada; są w nich pewne rzeczy niezrozumiałe, które, podobnie jak i inne pisma, ludzie niewykształceni i niezbyt umocnieni przekręcają ku swej własnej zgubie. Nie powinno się wysuwać pochopnych wniosków z powyższego tekstu, iż tylko teolodzy czy "uczeni w Piśmie" mogą studiować, interpretować czy głosić Boże Słowo. Warto jednak zauważyć, iż myślenie spełnia wcale nie pośrednią rolę w życiu człowieka wierzącego. A doktor Łukasz? W obu jego dziełach widać uczony, piękny język wykształconego człowieka. Jest nie tylko znawcą swego zawodu - lekarza, ale także geografii, nawigacji czy historii. Zbierając i selekcjonując historyczny materiał, wykorzystał zdolność logicznego i spójnego myślenia, czego najlepszym dowodem jest nietrywialna symetryczna struktura obu dokumentów. Choć przykłady są często stymulujące, nie jesteśmy pozbawieni bezpośredniej zachęty, czy wręcz nakazu do używania umysłu. Mamy przemieniać się przez odnowienie naszego umysłu (Rz.12,2), ale nie możemy na tym poprzestawać. Mamy rozwijać nasze myślenie, aby być dojrzałymi (1Kor.14,20) i czujnymi (2P.3,1) w myśleniu. Można by mnożyć fragmenty Biblii potwierdzające tezę, iż wraz z człowiekiem nawraca się jego umysł i on też ma być używany na chwałę Bogu. W końcu mamy miłować naszego Boga z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej.


Bóg nie tylko dał nam wiarę, ale i umysł i nie pozbawia nas go w momencie naszego nawrócenia. Jeśli się wszystko podda rozumowi, nasza religia nie będzie miała nic tajemniczego ani nadprzyrodzonego; jeśli się pogwałci zasady rozumu, będzie niedorzeczna i śmieszna".

Blaise Pascal


Grzegorz Turkanik


Artykuł ten ukazał się w Trybunie Akademii Myśli Chrześcijańskiej,wydanej przez Chrześcijańskie Stowarzyszenie Akademickie w 1998 roku.Copyright (c) 1998 by Grzegorz Turkanik

Wiara czy uczynki


Wiara czy uczynki? A może jedno i drugie?


Jakub w swoim liście udowadnia, że usprawiedliwienie jest z uczynków, a nie jedynie z wiary (Jak. 2:24), natomiast Paweł w liście do Rzymian wyraĽnie pisze:"Usprawiedliwieni tedy z wiary..."(Rzym. 5:1). Czy mogą być jakiekolwiek sprzeczności pomiędzy dwoma, natchnionymi przez Ducha Świętego autorami tej samej Biblii? Przyjmując presupozycje autorytatywności i spójności Biblii, musimy odrzucić alternatywę jej wewnętrznej sprzeczności. Jedyne rozwiązanie, które zostało, to pogodzić jedno z drugim. Najlepszą metodą udowodnienia swojego stanowiska bądĽ racji, jest podanie przykładu, potwierdzającego nasze zdanie. W ten sposób uczynili Jakub i Paweł zajmując się dziedziną soteriologii, jaką jest usprawiedliwienie. Obaj podali przykład związany z tym samym zagadnieniem, ale widziany z dwóch, można by powiedzieć sprzecznych, punktów widzenia. Jakub udowadniając swoje stanowisko, podaje przykład człowieka ze Starego Testamentu, który jest jednym z najwyższych autorytetów nie tylko dla Żydów, którzy są "dziećmi Abrahama", ale również dla ludzi wierzących, dla których jest on (duchowym) ojcem. Przytoczona sytuacja przedstawia Abrahama w czasie działania. Syn, na którego wraz z żoną tak długo oczekiwali, ma zostać ofiarowany Bogu. Bardzo ciekawym jest to, przez kogo ma zostać ofiarowany. Izaaka ma złożyć na ofiarę jego własny, kochający ojciec. WyobraĽmy sobie tę scenę, jaka rozegrała się na górze Moria. Abraham związał swojego syna, położył go na ołtarzu i jako mąż wiary podnosi nóż, by jednym ciosem uśmiercić syna. Z ludzkiego punktu widzenia zabić własnego syna może tylko ten, kto nienawidzi go. Ale czy takim był Abraham? Przecież Abraham kochał go całym swoim sercem. W tym momencie widzimy jego wielką wiarę. Ktoś może zapytać: jak możemy widzieć wiarę? Czy jest jakiś sposób zmierzenia jej lub w ogóle unaocznienia. Otóż właśnie! Jest! Poprzez uczynki. Abraham pokazał swoją wiarę poprzez uczynki, przez które został usprawiedliwiony. A co pisze ap. Paweł na ten sam temat usprawiedliwienia? Ap. Paweł też używa przykładu na poparcie swojego punktu widzenia i co jest naprawdę godnym uwagi i niezwykle interesującym, używa tego samego przykładu, tej samej postaci, co Jakub, a mianowicie osoby Abrahama (Rzym. 4:1-12). Stara się wykazać i udowodnić, że Abraham został usprawiedliwiony z wiary. Aby sprawdzić, jak się rzecz miała naprawdę, spójrzmy do Gen. 15:6. W tym przypadku rzeczywiście Abraham był usprawiedliwiony przez wiarę i nie ulega to żadnej wątpliwości. Ktoś teraz mógłby powiedzieć: Dzięki za jeszcze jeden dowód sprzeczności Biblii. Pozornie może tak, ale spójrzmy jak to wygląda w rzeczywistości. Otóż Abraham, jak już wspomnieliśmy, został usprawiedliwiony z wiary (Gen. 15:6). W tym momencie Abraham wierząc, był sprawiedliwy w oczach Boga, ale 7 rozdziałów póĽniej, jego wiara zostaje sprawdzona. Abraham swoją wiarę musiał poprzeć czynem, składając w ofierze swojego syna. Poprzez czyn Abrahama widzimy, że była to wiara prawdziwa i autentyczna. W odniesieniu do Boga (wymiar wertykalny), Abraham został usprawiedliwiony z wiary, a na płaszczyĽnie międzyludzkiej (wymiar horyzontalny) był człowiekiem usprawiedliwionym z uczynków. Nie ma zatem żadnych sprzeczności pomiędzy nauką ap. Pawła i Jakuba. Uczynki są owocem na płaszczyĽnie ludzi, realności zmian, jakie mają miejsce na płaszczyĽnie z Bogiem.



Grzegorz Turkanik


Artykuł ten ukazał się w Trybunie Akademii Myśli Chrześcijańskiej,wydanej przez Chrześcijańskie Stowarzyszenie Akademickie w 1998 roku.Copyright (c) 1998 by Grzegorz Turkanik

Nasz serwis używa informacji zapisanych za pomocą cookies w celach statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników.
W przeglądarce internetowej możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies. Dowiedz się więcej na stronie polityka prywatności. Rozumiem, ukryj informację.